Jedna z zatok Atlantyku

 

 

Lubię twój śmiech, banalne wyjścia, wstążki wplecione we francuskie

warkocze, ale nadal brakuje nam pięciu minut. Każdy ruch przy zapalonych

świeczkach sprawia, że odwracamy się do siebie plecami. Ptaki bez kasków

lecą na głowę. Zamykam oczy i widzę twarze, których nikt nie pamięta,

docierają głosy, dłoń pnie się na budzik, siadam.

 

Czy to jest chwila przed śmiercią, czy tuż po? W tamtym domu łatwiej

mi było zapominać, czasem tracić mowę. Przy ryku silnika ludzie siedzą

spokojniej pod drzewami. Może tam będzie jak w naszym życiu, skarga za skargą,

szklanka wody przed snem, papieros po seksie. Zziębnięta wychodzę z łóżka

i zaczynamy od początku.

 

Szukam okularów, poręczy, telefonu, czegoś, co mnie zaprowadzi, nieważne dokąd.

Grymasy, gesty. Odwrócony plecami, nagi od pyłu w dziurawym powietrzu,

dławisz się, zamiast poczuć zapach ostatniego wieczoru. Są takie chwile

poza milczeniem. Słucham i oddycham.

 

Małgorzata Południak