Negatyw

Musiałyśmy się pożegnać. Wyjść z domu 
i zapomnieć, że zaparzyłam kawę. Jakbyśmy mieszkały 
zbyt głęboko. Wyobrażam sobie wspinaczkę, coraz mniej ziemi, 
więcej zapachu z pól kukurydzy. Nie rób rabanu, pociąg nie odjedzie 
bez nas. Z zapatrzenia krążą plamki przed oczami, może w oczach. 

Zmęczenie przychodzi ze snów. Prasuję żółte obrusy, 
pochylam się nad deską. Z roku na rok niżej. Nie chcę usłyszeć, 
jak obojętnie brzmi mój głos. Nie śpiewam, milczę. 

W myślach topimy się w morzach i oceanach. Wpadam do ciebie tuż, 
przed kolacją. Kąpię się o północy, kiedy płaskie kamienie 
porozrzucane gdzie popadnie, kroją powietrze. Energia opada dźwiękiem 
na inne meble. Mruczymy coś, każdy w swoim języku.

Małgorzata Południak