narzucanie skojarzeń koniecznie bezgrzesznych

wywlekam jego zapach jak wspomnienie pierwszej miłości
dzisiaj strzeliłabym sobie w łeb 
wszędzie jest
medale porozrzucane 
okrężna droga do nieba
i zrośnięte brwi 

dla towarzystwa nie będziesz miał okazji
bo skąd możesz wiedzieć 
co wieczór dla świętego spokoju 
w zakamarkach szuflad uprawiam zaduszki 

brakuje różnych stanów
tylko kolor barszczu ten sam
a palę jak paliłam

nie interesuje mnie gdzie się zasiedziałeś
gniazdo drozda puste 
zaraz lato i dzień dłuższy 
skóra na marginesach datowana 
przydatność torturuje oddech 

odwrócona plecami
spoglądam wszędzie krzyżując
pożądanie z kuchennym stołem

uporczywie przypominając wzwód
z każdym dzwonkiem 
podnoszę rękę

 



Małgorzata Południak